To tu, To tam: Tanzania
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tanzania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tanzania. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 października 2014

KENIA I TANZANIA: Wielka Piątka i afrykańskie jeziora

Zgodnie z zapowiedzią dziś zapraszam na wycieczkę nad afrykańskie jeziora. W 2011 roku opisując swoją pierwszą wycieczkę do Kenii opisywałem jak wyglądała moja wizyta nad dwoma kenijskimi jeziorami znajdującymi się we wnętrzu Wielkiego Rowu Afrykańskiego. Dziś jednak chcę się skupić na tym, z czego one słyną. Naszą wycieczkę rozpoczynamy od Jeziora Naivasha.

Jezioro to słynie z okolicznych mieszkańców, którzy dzięki niemu są w stanie zapewnić sobie byt. Część z nich własnoręcznie wyławia z niego ryby, wchodząc często do wody powyżej pasa i dzięki wypracowanemu refleksowi, własnymi rękami, łapią ryby. Nie byłoby to aż tak zaskakujące gdyby nie druga atrakcja jeziora.... Zamieszkujące w nim całe rodziny hipopotamów. Aby wejść do wody pełnej tych zwierząt, trzeba wykazać się ogromną odwagą. W tym również mieszkańcom udało się odnaleźć biznes. Zabierają chętnych turystów do swoich łódek, aby Ci mogli zaspokoić swoją ciekawość zamieszkującymi jezioro zwierzętami i popływać wśród nich. Jezioro to również, jak wszystkie znajdujące się w Wielkim Rowie Afrykańskim, słynie z licznych opadów. W tym przypadku i mi nie udało się uniknąć deszczu. Jednak pływanie na małej łódce wśród hipopotamów, podczas deszczu, było czymś bardzo ciekawym. Oczywiście dzięki wysokim temperaturom powietrza przeziębienie raczej nikomu nie groziło.

Kenia- Jezioro Naivasha
Kenia- Jezioro Naivasha

Kenia- Jezioro Naivasha

Kenia- Jezioro Naivasha
Wizytę nad tym jeziorem gorąco polecam, mimo faktu, że trudno tam o turystyczną infrastrukturę. Jezioro jeszcze większej atrakcyjności, dzięki temu, że można w okolicy spacerować - co jest na terenach parków i rezerwatów środkowo-wschodniej Afryki ogromną rzadkością.

Kenia- Jezioro Naivasha
Drugim jeziorem, które odwiedzimy jest Jezioro Nakuru. Okolice tego Jeziora są silnie zalesione. Lasy te zamieszkuje wiele zwierząt, dzięki czemu, Park Narodowy powstały nad Nakuru jest ogromną atrakcją turystyczną- mimo to próżno tam szukać tłumów turystów. Park Narodowy Jeziora Nakuru posiada pełną infrastrukturę turystyczną, dzięki czemu, można bez problemów znaleźć tam miejsce na nocleg i podziwiać dłużej niesamowite krajobrazy deszczowego Nakuru.

Kenia- Park Narodowy Jeziora Nakuru
Choć trudno tutaj zorganizować 'wodne safari', jak na jeziorze Naivasha, to atrakcji tutaj pod dostatkiem. Park ten zamieszkują jedne z najrzadszych i najbardziej zagrożonych wyginięciem afrykańskich zwierząt- Nosorożce Białe.

Kenia- Park Narodowy Jeziora Nakuru

Kenia- Park Narodowy Jeziora Nakuru
To również rewelacyjne miejsce dla fanów naszych skrzydlatych przyjaciół- ptaków. Można tutaj większość roku obserwować ogromne ilości flamingów i pelikanów.

Kenia- Park Narodowy Jeziora Nakuru
Kenia- Park Narodowy Jeziora Nakuru
Jeśli ktoś, jest chętny do zobaczenia większej ilości zdjęć i przeczytania relacji z pobytu nad tymi dwoma jeziorami zapraszam do postów z 2011 roku. A tymczasem zapraszam nad tanzańskie Jezioro Manyara.

Już sama droga z Arushy nad Jezioro Manyara jest usłana niesamowitymi widokami zielonej Tanzanii. Liczne tarasy widokowe na skraju przepaści, u stóp, której rozciąga się dolina z Jeziorem Manyara, przyciągają uwagę i zachęcają do częstych przystanków.

Tanzania

Tanzania-  dolina  Jeziora Manyara

Tanzania- dolina Jeziora Manyara

Tanzania- dolina Jeziora Manyara
Kilka umiejscowionych nad przepaścią lodży pozwala na obserwowanie, aż do zachodu słońca, bajkowych widoków i jednoczesny relaks nad basenem lub przy piwku ze znajomymi.

Tanzania- Jezioro Manyara, widok z mojej lodży.
Dużą atrakcją są również zamieszkujące tereny lodży i samego Parku liczne rodziny pawianów, których obserwacja jest bardzo wdzięcznym zajęciem.

Tanzania- Jezioro Manyara, pawiany zamieszkujące teren mojej lodży

Tanzania- Jezioro Manyara, pawiany zamieszkujące teren mojej lodży

Tanzania- Jezioro Manyara, pawiany zamieszkujące teren mojej lodży
Trzeba jednak uważać, by nie wdepnąć rankiem w jedną z licznych niespodzianek, pozostawionych przez małpki... :)

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara
Park ten zamieszkują również liczne słonie leśne, które charakteryzują się mniejszymi uszami i mniejszą masą ciała od słoni afrykańskich. Atrakcją są też drzewa kiełbasiane oraz liczne baobaby porastające brzegi doliny. W Parku tym, naszą zimą, możemy obserwować europejskie bociany.

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara, moja lodża widoczna z terenu Parku

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Tanzania- Park Narodowy Jeziora Manyara

Każde z pokazanych jezior jest inne, a parki i rezerwaty utworzone nad ich brzegami mają swój niepowtarzalny klimat. Trudno jest wybrać najciekawsze. Jednak gdybym musiał wybrać, wybrałbym Nakuru, choćby ze względu na szansę spotkania nosorożców... Nosorożce, bowiem są uznawane za członka elitarnej grupy- Wielkiej Piątki. Czyli pięć  najniebezpieczniejszych zwierząt Afryki. Niegdyś Wielka Piątka była celem krwawych safari każdego łowcy, dziś jest celem każdego przyjeżdżającego na safari turysty. Często jednak można się spotkać ze stwierdzeniem, że do Wielkiej Piątki nie należą nosorożce białe a czarne. Niestety tych drugich jeszcze nie udało mi się spotkać i mam ogromną nadzieję, że w tym roku nadrobię te braki, o czym z pewnością opowiem po powrocie.
Do Wielkiej Piątki należą poza nosorożcem: lew, słoń afrykański, bawół afrykański i lampart.

Tanzania- Ngorongoro

Kenia- Park Narodowy Tsavo West

Kenia- Park Narodowy Amboseli


Kenia- Rezerwat Masai Mara

Kenia- Park Narodowy Tsavo East
Na teraz to koniec. Mam jednak nadzieję, że jeszcze przed, od dawna planowanym, urlopem uda mi się umieścić co najmniej jeden post, w którym zaproszę do zupełnie innego kraju- kraju, który aspiruje do grona najbardziej liberalnych wśród państw arabskich. 

niedziela, 26 października 2014

TANZANIA: Ostatni dzień w tanzańskim raju

1 dzień nowego 2014 roku.... rozpocząłem od podziwiania pięknego wschodu słońca nad afrykańskim buszem. Odrobinę niewyspany, zacząłem pakować swój plecak, aby punktualnie pojawić się na śniadaniu i nie opóźniając grupy, ruszyć w drogę powrotną do Rezerwatu Ngorongoro.

Tanzania- Serengeti
Dzień zapowiadał się lekko sennie, pogoda była piękna- upalny dzień na sawannie... czego chcieć więcej? :) Na ścieżkach widoczne były ślady lekkiego, nocnego deszczu, powietrze było rześkie. Nic nie opóźniło początku dalszej podróży. Nasz kierowca wyspany, przywitał nas z uśmiechem i ruszyliśmy w drogę. Po niespełna godzinie, cała nasza szóstka zaczęła przysypiać (odsypiać sylwestrowy wieczór), było bardzo przyjemnie. Niestety spokojną podróż przerwał nagły incydent. Kiedy lekko uchyliłem oczy, przeczuwając, że coś się dzieje, zauważyłem, że kierowca traci kontrolę nad naszą terenówką- tak, wpadliśmy w poślizg przy prędkości prawie 80 km/h. Za późno było na reakcję, zdążyłem jedynie szybko rozejrzeć się po samochodzie i już widziałem świat odwrócony do góry nogami, przytrzymując się rękoma rozchwianego od kolejnych uderzeń dachu. Chwila wycięta z życiorysu i zacząłem wygrzebywać się przez uchylony dach. Wyszedłem pierwszy, rozglądałem się nerwowo, obserwując czy nikt nie potrzebuje pomocy- znajomi kolejno wychodzili przez uchylony dach- wszyscy żyją- to jest najważniejsze. Po chwili pojawiły się przy nas dwa pozostałe samochody naszej wyprawy. Po sprawdzeniu czy aby na pewno jestem w jednym kawałku, przysiadłem na chwilę na trawie. Pierwsza myśl? tężec? - czy mam aktualne szczepienie - przecież mam kilka zadrapań! Dwójka pasażerów felernej terenówki potrzebowała większej pomocy- tutaj świetnie spisała się pilotka naszej grupy, która niezwłocznie poinformowała pogotowie ratownicze o konieczności transportu dwójki pasażerów do szpitala. Niestety byliśmy pośrodku ogromnej sawanny, przeszło 300 km od najbliższego miasta z jakąkolwiek opieką zdrowotną. Cóż, trzeba wezwać samolot ratunkowy. Czekając na pomoc, zastanawiałem się, czy lecieć do Nairobi- stolicy Kenii, czy zaryzykować dalszą podróż przez Serengeti... decyzja zapadła prędko, po wymienieniu opinii z pozostałymi członkami "załogi", czworo z nas postanowiło podróż kontynuować. Dwie godziny oczekiwania na sawannie, spędzone na odganianiu licznych owadów oraz wydobywaniu uwięzionego bagażu, a także na obserwowaniu się wzajemnie, upłynęły dość szybko. Po przetransportowaniu nas nowym pojazdem na pobliskie, małe lotnisko nastąpiło pierwsze zderzenie z medyczną rzeczywistością. Lekarz nie chciał na siebie brać odpowiedzialności za stan pasażerów, którzy nie zdecydowali się na podróż do Nairobi. Obawiał się ewentualnych konsekwencji, przez co odmówił zbadania nas w latającej "przychodni". Po długiej rozmowie, zdecydował się przyjrzeć naszym obrażeniom. Stwierdził lekkie i silne obicia, kilka zadrapań- nic odkrywczego. Po kolejnej godzinie, wsiedliśmy w czwórkę do samochodu,  machając odlatującym przyjaciołom i ruszyliśmy w dalszą drogę. Po chwili zaczęliśmy odczuwać skutki wypadku. Kiedy adrenalina opadła, przyszedł ból kręgosłupa i kończyn. Bolało wszystko, coraz bardziej i bardziej. Zauważyłem, że coraz mocniej puchnie mi kolano. Nasza pilotka wraz z nami zaczęła się zastanawiać, co zrobić dalej. Po kilku telefonach do znajomego wolontariusza medycznego, zadecydowaliśmy, że nie zjeżdżamy do krateru- wystarczy nam 6 godzinna podróż samochodem po drodze gruntowej. Zdecydowaliśmy się na wizytę w małej klinice, w której pracowali wolontariusze ze Stanów Zjednoczonych. Na szczęście ból łagodzony był widokami za szybami samochodu- trafiliśmy na ostatnie stada Wielkiej Migracji. Kilka razy zatrzymaliśmy się na krótki odpoczynek, który był potrzebny poobijanym kościom.

Tanzania- Serengeti

Tanzania- Serengeti
Tanzania- droga gruntowa w Serengeti

Tanzania- Serengeti

Tanzania- Serengeti

Tanzania- Serengeti

Tanzania- Serengeti

Tanzania- Serengeti

Tanzania- Serengeti

Tanzania- Ngorongoro
Dzięki temu wydarzeniu odkryłem zaletę turystyki zorganizowanej. Pani Pilot powołując się na swoją firmę, bez większych problemów załatwiła wszystko z ubezpieczycielem- nie musieliśmy nawet płacić za wizytę w klinice- wszystko odbyło się bezgotówkowo. Kwestiami finansowymi nie musieliśmy się kompletnie przejmować. Niejeden raz myślę, jak by to wyglądało, gdybym pojechał tam sam....
Kiedy dojechaliśmy, po wielu godzinach, obolali, zmęczeni i strasznie głodni, do miejsca kolejnego noclegu, nie zwracaliśmy kompletnie uwagi na okolicę, w której się znajdowaliśmy. Pobiegłem czym prędzej do restauracji, brudny, obity i lekko pokrwawiony. Reszta naszej grupy przywitała nas z uśmiechami, podbiegając do nas z aparatami i chwaląc się, jak świetnie spędzili dzień we wnętrzu krateru Ngorongoro. Cóż... a pomyśleć, że to ludzie obyci i wykształceni..... heheh :)
Odpowiedzieliśmy uśmiechami, wysłuchaliśmy, po czym zjedliśmy posiłek i poszliśmy do swoich małych domków. Nowy dzień przywitaliśmy z bólem, ale i ze świetnymi humorami- przecież nasza podróż się nie skończyła. Jedziemy do Arushy, a następnie w kierunku granicy z Kenią. Kiedy wyszedłem z domku, zauważyłem, że lodża, w której spałem, położona jest przy plantacji kawy. Zapachy, bujna roślinność i piękny widok jeszcze bardziej poprawiły mi humor. Choć poobijany i kulejący, nadal miałem masę siły na kolejne podróże. W innym razie pewnie teraz siedząc i pisząc tego posta nie myślałbym o kolejnej podróży na afrykański ląd, która już za  kilka dni!

Po drodze otrzymaliśmy informacje od naszych przyjaciół w Nairobi, że ruszają właśnie nam na przeciw i już wieczorem spotkamy się wszyscy przy piwku w Amboseli.  Wszystko nabierało coraz to przyjemniejszych barw.

Tak, więc zarówno opieka medyczna jak i ratownicza.... oraz ubezpieczyciel i nasza Pani Pilot... spisali się na medal, pomogli jak mogli i rozwiązali nasze problemy. :)  W dodatku, po krótkich negocjacjach otrzymaliśmy rekompensatę w postaci 2 dniowego wyjazdu do wschodniego Tsavo (opisywanego przeze mnie w 2011 roku, największego Park Narodowego Kenii) w trakcie naszego pobytu wypoczynkowego w Mombasie i okolicy.

Tanzania- okolice Ngorongoro, widok z restauracji naszej lodży


Tanzania- okolice Ngorongoro, restauracja naszej lodży

Tanzania- Arusha, galeria sztuki

Tanzania- Arusha, galeria sztuki

Tanzania

Tanzania

Tanzania


Tanzania- Góra Meru (najwyższy czynny wulkan w Afryce 4566 m n.p.m.)
W kolejnym wpisie zapraszam nad wschodnio-afrykańskie jeziora: Naivasha, Nakuru i Manyara. Odpowiem również na pytanie- "Co to takiego Wielka Piątka?" A już wkrótce przeniesiemy się do innego afrykańskiego regionu! :)