niedziela, 12 marca 2017

BELIZE; Majowie w Lamanai

Kolejnym przystankiem na trasie naszej podróży po Ameryce Łacińskiej były ruiny miasta Majów - Lamanai. Miasto Lamanai było zamieszkane aż do XVII wieku, próby osiedlenia się tam podjęli zarówno Hiszpanie jak i Brytyjczycy, tym drugim jednak udało się miasto włączyć do Hondurasu Brytyjskiego - państwa funkcjonującego jako jedna z wielu koloni brytyjskich. Obecnie Lamani jest stanowiskiem archeologicznym i miejscem badań nad majańską przeszłością i historią ameryki. Najpopularniejsza droga do ruin biegnie przez rzekę New River. Ruiny położone są w sercu selwy - lasu deszczowego porastającego tereny Ameryki Łacińskiej, co sprawia, że dziś jest to miejsce, które zwrócone zostało dzikiej przyrodzie. 

W drodze z Chetumal w Meksyku, do ruin znajdujących się na terenie obecnego państwa Belize minęliśmy wiele ciekawych małych miasteczek... które pozwoliły poczuć wreszcie klimat tej części świata.W jednym z nich zatrzymaliśmy się na chwilę... by przyjrzeć się ciekawej architekturze.

Belize- Orange Walk

Belize- Orange Walk

Belize- Orange Walk

Belize- Orange Walk

Belize- Orange Walk

Belize- Orange Walk

Belize- Orange Walk

Belize- Orange Walk

 Następnie dojechaliśmy do niewielkiej przystani, z której ruszyliśmy rzeką w kierunku Lamani. Choć znajdowaliśmy się w strefie tropikalnej, to temperatura zdecydowanie do tropikalnych nie należała - przy 23C, rejs motorówką z pełną prędkością ... był ciekawym przeżyciem :)


Belize- New River

Belize- New River

Belize- New River

Belize- New River

Belize- New River

Belize- New River

Belize- New River

Belize- New River

Belize- New River

Belize- New River
Belize- New River
Oprócz ciekawej fauny i flory, brzeg New River jest domem Mennonitów, przedstawicieli protestanckiej wspólnoty religijnej, którzy do dziś korzystają z dóbr technologicznych w bardzo ograniczonym stopniu, oprócz tego dość silnie się izolują, a związki partnerskie zawierają głównie wewnątrz swojej wspólnoty. 
Mennonitów udało nam się spotkać w czasie wycieczki po ruinach - byli dość charakterystycznie ubrani, przez co wyróżniali się pośród innych turystów. 
Belize- Lamanai
Okej! Ale wróćmy do głównego celu tego dnia. Ruiny Lamanai dały nam pierwszą możliwość wspinaczki na szczyty piramid.... Choć samo zdobywanie tych niesamowitych budowli jest bardzo ułatwione dzięki często pojawiającym się dobudowanym drewnianym schodom... to i tak wymaga choć przeciętnej kondycji fizycznej. Dla porównania największe świątynie znajdujące się w Angkorze w Kambodży trzeba zdobywać wdrapując się po bardzo stromych, często śliskich, schodach... co zdecydowanie bardziej podnosiło adrenalinę, ale też i utrudniało sprawę. W mojej opinii, przyjemniejsze było wspinanie się na piramidy Gwatemali, Belize i Meksyku. 
Belize- Lamanai

Belize- Lamanai

Belize- Lamanai

Belize- Lamanai

Belize- Lamanai

Belize- Lamanai

Belize- Lamanai

Belize- Lamanai

Belize- Lamanai

Belize- Lamanai

Belize- Lamanai


Belize- Lamanai

Belize- Lamanai


Belize- Lamanai

Belize- Lamanai

Belize- Lamanai

Belize- Lamanai

Belize- Lamanai
Spacer po selwie i piramidach był bardzo przyjemny, pogoda okazała się wręcz idealna na zwiedzanie, upał nie był zbyt przesadny... ale cóż, przez to w drodze powrotnej motorówką znów trzeba było pocierpieć... :D

Dzień pożegnaliśmy w Belize City - stolicy tego niewielkiego państwa... o tym już w kolejnym poście!





sobota, 18 lutego 2017

MEKSYK; Tulum - pierwsze spotkanie z majańską kulturą

Wreszcie znalazłem chwilę, by wrócić do swojego bloga a myślami do styczniowej podróży po Ameryce Łacińskiej. Pierwszym zderzeniem z tą jakże inną od europejskiej kulturą nastąpiło w Tulum, które choć było chyba najbardziej zatłoczonym miejscem podczas tej podróży, to i tak dało możliwość zagłębienia się w nowo napotkanej rzeczywistości.

Tytułem wstępu kilka słów o Majach; kim właściwie są? czy wciąż możemy się z nimi spotkać? gdzie żyją?

Majowie kojarzą się głównie z dość brutalnym filmem Mela Gibsona - Apocalypto i często na tym skojarzenia się kończą - podobnie właściwie było ze mną przed tą podróżą. Wiedziałem, że Majowie to Indianie, którzy w przeszłości zamieszkiwali Amerykę Środkową i słynęli ze swych brutalnych obrzędów.

Jaka jest prawda o Majach? Cóż o Majach sprzed 1700 lat wiadomo do dziś bardzo niewiele, gdyż hiszpańscy konkwistadorzy, zadbali o to by niewiele dokumentów z tamtego regionu przetrwało. 
Wiadomo natomiast, że początki cywilizacji Majów sięgają pierwszej połowy III wieku n.e. To właśnie w III i IV wieku powstały największe miasta majów, które w kolejnych wiekach uchodziły za prawdziwe metropolie, które współcześnie można porównać do największych miast świata jak: Nowy Jork, Hong Kong czy Londyn. Ówcześni Majowie znali matematykę, budowali ogromne piramidy, a ich miasta były przepięknie położone pośrodku dżungli, polowali, nawiązywali relacje dyplomatyczne, uprawiali politykę, stworzyli kalendarz, wykorzystywali naturę do rozwoju społeczeństwa, byli politeistami.
Największy kryzys został spowodowany przede wszystkim konfliktami wewnętrznymi a następnie podbojem konkwistadorów. Mimo tego, że ludność majańska była waleczna, nie miała szans z uzbrojonymi w broń palną Hiszpanami. Na szczęście przetrwali do dziś!

Współcześni Majowie, wciąż zamieszkują te same tereny, posługują się swoimi językami, choć często również hiszpańskim, są katolikami, choć wciąż zachowują swoją odrębność wyznaniową, i katolicyzm w ich "wykonaniu" różni się od nam znanego. Majowie są dość hermetyczni, niezbyt chętnie wpuszczają w swoje otoczenie "obcych", i zachowują spory dystans, który niwelują głównie jeżeli chcą sprzedać turystom swoje rękodzieło, wciąż zachowujące bardzo dobrą jakość - więc ze spokojnym sumieniem mogę polecić ten region na zakupy... :)

Majowie zamieszkują głównie wiejskie tereny południowego Meksyku, Gwatemali, Belize i części Hondurasu.  

Wracając do Tulum- Tulum w odległej przeszłości było jedynym majańskim miastem położonym na wybrzeżu Morza Karaibskiego, nic więc dziwnego, że dziś jest jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc na terenie Meksyku i trudno jest tam uniknąć tłumów. Jednak mimo docierających licznie turystów z Cancun i innych miejscowości na karaibskim wybrzeżu... warto się tam udać i spędzić kilka chwil spacerując wśród pozostałości po mieście oraz wzdłuż 12 metrowego klifu.... :)

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum
Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum
Na terenie Tulum możemy się integrować również ze stałymi mieszkańcami ruin i okolic :) 
Są niezwykle wdzięcznymi modelami i modelkami, a podstawą ich diety są rośliny, dzięki czemu nie musimy się ich obawiać. 

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum
Nam udało się również spotkać ostronosa, który bardzo intensywnie poszukiwał skarbów w piasku :D

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum
W sezonie lęgowym na plaże Tulum wychodzą żółwie. :) 

Po zwiedzaniu ruin, można skorzystać z innych form spędzenia czasu w okolicy, na przykład wybrać się na nurkowanie do jednej z pobliskich jaskiń. My jednak zdecydowaliśmy się pobłądzić po okolicy i poszukać miejsca na oficjalne rozpoczęcie urlopu. Po przejściu ok. 2 kilometrów lasem, dotarliśmy do zdecydowanie mniej zatłoczonego miejsca.... pewnego małego pubu na plaży... - tak, miejsce wprost doskonałe do rytuału rozpoczęcia urlopu! 

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum
Wiem, wiem ostatnie zdjęcie wskazuje na pewien stan, którego powinienem się wstydzić... - aleee to nie tak! :) poszły tylko dwie małe koronki na głowę! To raczej kwestia.... aaa zresztą nie wiem czego, po prostu zrobiłem krzywe zdjęcie!  Miejsce bajeczne!

Wkrótce ruszymy w dalszą podróż!