sobota, 18 lutego 2017

MEKSYK; Tulum - pierwsze spotkanie z majańską kulturą

Wreszcie znalazłem chwilę, by wrócić do swojego bloga a myślami do styczniowej podróży po Ameryce Łacińskiej. Pierwszym zderzeniem z tą jakże inną od europejskiej kulturą nastąpiło w Tulum, które choć było chyba najbardziej zatłoczonym miejscem podczas tej podróży, to i tak dało możliwość zagłębienia się w nowo napotkanej rzeczywistości.

Tytułem wstępu kilka słów o Majach; kim właściwie są? czy wciąż możemy się z nimi spotkać? gdzie żyją?

Majowie kojarzą się głównie z dość brutalnym filmem Mela Gibsona - Apocalypto i często na tym skojarzenia się kończą - podobnie właściwie było ze mną przed tą podróżą. Wiedziałem, że Majowie to Indianie, którzy w przeszłości zamieszkiwali Amerykę Środkową i słynęli ze swych brutalnych obrzędów.

Jaka jest prawda o Majach? Cóż o Majach sprzed 1700 lat wiadomo do dziś bardzo niewiele, gdyż hiszpańscy konkwistadorzy, zadbali o to by niewiele dokumentów z tamtego regionu przetrwało. 
Wiadomo natomiast, że początki cywilizacji Majów sięgają pierwszej połowy III wieku n.e. To właśnie w III i IV wieku powstały największe miasta majów, które w kolejnych wiekach uchodziły za prawdziwe metropolie, które współcześnie można porównać do największych miast świata jak: Nowy Jork, Hong Kong czy Londyn. Ówcześni Majowie znali matematykę, budowali ogromne piramidy, a ich miasta były przepięknie położone pośrodku dżungli, polowali, nawiązywali relacje dyplomatyczne, uprawiali politykę, stworzyli kalendarz, wykorzystywali naturę do rozwoju społeczeństwa, byli politeistami.
Największy kryzys został spowodowany przede wszystkim konfliktami wewnętrznymi a następnie podbojem konkwistadorów. Mimo tego, że ludność majańska była waleczna, nie miała szans z uzbrojonymi w broń palną Hiszpanami. Na szczęście przetrwali do dziś!

Współcześni Majowie, wciąż zamieszkują te same tereny, posługują się swoimi językami, choć często również hiszpańskim, są katolikami, choć wciąż zachowują swoją odrębność wyznaniową, i katolicyzm w ich "wykonaniu" różni się od nam znanego. Majowie są dość hermetyczni, niezbyt chętnie wpuszczają w swoje otoczenie "obcych", i zachowują spory dystans, który niwelują głównie jeżeli chcą sprzedać turystom swoje rękodzieło, wciąż zachowujące bardzo dobrą jakość - więc ze spokojnym sumieniem mogę polecić ten region na zakupy... :)

Majowie zamieszkują głównie wiejskie tereny południowego Meksyku, Gwatemali, Belize i części Hondurasu.  

Wracając do Tulum- Tulum w odległej przeszłości było jedynym majańskim miastem położonym na wybrzeżu Morza Karaibskiego, nic więc dziwnego, że dziś jest jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc na terenie Meksyku i trudno jest tam uniknąć tłumów. Jednak mimo docierających licznie turystów z Cancun i innych miejscowości na karaibskim wybrzeżu... warto się tam udać i spędzić kilka chwil spacerując wśród pozostałości po mieście oraz wzdłuż 12 metrowego klifu.... :)

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum
Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum
Na terenie Tulum możemy się integrować również ze stałymi mieszkańcami ruin i okolic :) 
Są niezwykle wdzięcznymi modelami i modelkami, a podstawą ich diety są rośliny, dzięki czemu nie musimy się ich obawiać. 

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum
Nam udało się również spotkać ostronosa, który bardzo intensywnie poszukiwał skarbów w piasku :D

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum
W sezonie lęgowym na plaże Tulum wychodzą żółwie. :) 

Po zwiedzaniu ruin, można skorzystać z innych form spędzenia czasu w okolicy, na przykład wybrać się na nurkowanie do jednej z pobliskich jaskiń. My jednak zdecydowaliśmy się pobłądzić po okolicy i poszukać miejsca na oficjalne rozpoczęcie urlopu. Po przejściu ok. 2 kilometrów lasem, dotarliśmy do zdecydowanie mniej zatłoczonego miejsca.... pewnego małego pubu na plaży... - tak, miejsce wprost doskonałe do rytuału rozpoczęcia urlopu! 

Meksyk - Tulum

Meksyk - Tulum
Wiem, wiem ostatnie zdjęcie wskazuje na pewien stan, którego powinienem się wstydzić... - aleee to nie tak! :) poszły tylko dwie małe koronki na głowę! To raczej kwestia.... aaa zresztą nie wiem czego, po prostu zrobiłem krzywe zdjęcie!  Miejsce bajeczne!

Wkrótce ruszymy w dalszą podróż!

sobota, 31 grudnia 2016

SINGAPUR; Masa atrakcji na Sentosie!

Sentosa to wyspa w Singapurze, będąca zarazem rozrywkową stolicą tego państwa- miasta. 
Na wyspie znajduje się wiele parków rozrywki w tym: Park Rozrywki Universal Studio, Wave House, Adventure Cave Waterpark. Na Sentosie znajdziemy muzeum popularnej 'sieci': Madame Tussauds oraz ogromne Akwarium i park motyli i egzotycznych ptaków. Można tutaj przebierać w ofertach luksusowych hoteli z prywatnymi plażami, przejechać się naziemną kolejką, wejść na głowę ogromnego  Merliona- będącego symbolem państwa, pływać z delfinami,skorzystać ze SPA, a także poznać kawałek historii Singapuru odwiedzając Fort Siloso. 

Oczywiście jeden dzień nie wystarczy do poznania wszystkich atrakcji  - a my tylko tyle czasu mieliśmy zaplanowane na wyspę. 

Na wyspę można dostać się na wiele sposobów, my wybraliśmy naziemną kolejkę, która zabrała nas do samego centrum wyspy a następnie do najważniejszej atrakcji - Dolphin Island. Z kolejki można podziwiać całą Sentosę oraz jej atrakcje, plaże, luksusowe hotele. 

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa
Sam pokaz akrobacji delfinów, oraz to jak bardzo może człowiek zgrać się ze zwierzęciem...... był dla mnie dużym przeżyciem - zawsze chciałem zobaczyć te zwierzęta na żywo... i wreszcie się udało. W trakcie show, mimo, że nie zgłosiłem się na ochotnika, zostałem zaproszony do pewnego krótkiego fragmentu przedstawienia... :D Miałem przetestować zdolności komunikacyjne delfina... - jakie było moje zdziwienie kiedy zacząłem ruszać rękami (jak dyrygent) a zwierzę zaczęło gwizdać :D a na pożegnanie kiedy mu pomachałem, odmachał ogonem. Cieszyłem się jak dziecko, że mogłem  go pogłaskać i przyjrzeć się z bliska temu zwierzakowi! Marzenie spełnione z nawiązką! 

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa
Pokaz spodobał nam się tak bardzo, że postanowiliśmy zwiedzać inne atrakcje Parku do czasu kolejnego, tym razem treningowego pokazu. W parku możemy podziwiać innych przedstawicieli morskiej fauny oraz przejechać się tunelem otoczonym ogromnym akwarium. My mieliśmy dodatkowo możliwość oglądania, w jaki sposób przebiega karmienie rekinów i innych sporych ryb.

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa


Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa


Singapur- Sentosa
Drugi pokaz z udziałem delfinów, to był swego rodzaju otwarty trening, podczas którego mogliśmy zobaczyć w jaki sposób zwierzęta uczone są sztuczek i w jaki sposób opiekun utrzymuje z nim kontakt
poprzez codzienne wspólne ćwiczenia.

Singapur- Sentosa



Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Po pokazie opuściliśmy park i udaliśmy za spotkanie z historią w forcie Siloso, gdzie chwilkę odpocząłem od robienia zdjęć i skupiłem się na skomplikowanej historii Singapuru, o której nie będę się tu rozpisywał.... ale moglibyśmy się uczyć od Singapurczyków budowania państwa, które ma za sobą skomplikowaną historię... moglibyśmy.. :) 

Singapur- Sentosa
Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Singapur- Sentosa

Po pożegnaniu z ogromnym Merlionem oraz zrobieniu pamiątkowych zdjęć kolorowego napisu Sentosa, ruszyliśmy kolejką naziemną w drogę powrotną na kontynent.. 
To był ostatni  dzień w Singapurze, wieczór spędziliśmy oczywiście w Marinie pochłaniając widok niesamowitej panoramy miasta lwa. Kolejnego dnia wyruszyliśmy w drogę powrotną do Polski... 


Singapur

Singapur

Singapur

Singapur

Singapur

Singapur

Singapur

Tak skończyła się pełna wrażeń, niesamowita wyprawa po trzech państwach Azji: Tajlandii, Kambodży i Singapurze.... Do każdego z tych miejsc chciałbym wrócić.... jednak.. na świecie pozostało wiele innych ciekawych i wartych poznania regionów... i właśnie tego sobie i Wam wszystkim życzę: aby poznanie świata było przepustką do szczęśliwego życia, a spełnianie marzeń w przyszłym 2017 roku było zdecydowanie łatwiejsze niż w mijającym! Do zobaczenia w przyszłym roku!